oliwia12 - archiwum


Namiętność i nic więcej





>>

Namiętność i nic więcej



Hamlet:
do Ofelii
Mogęż, o pani, lec na twoim łonie?

Ofelia:
Nie, mości książę.

Hamlet:
To jest na twoim łonie głowę wsparłszy?

Ofelia:
Możesz, książę.

Hamlet:
kładąc się u jej nóg
Czy sądzisz, żem miał na myśli co innego?

Ofelia:
Ja nic nie sądzę.

Hamlet:
To by był pomysł nie lada, położyć się między nogami dziewczyny.

Ofelia:
Co takiego?

Hamlet:
Nic.


Nie, no absolutnie nic. Ofelia zgwałcona wzrokowo, niemal fizycznie i zarzucona podtekstami zbereźnego, szanownego Hamleta. A tak poza tym to nic.
Trąbią wszędzie kościoły, żydzi, buddyści i cholera wie kto jeszcze, że seks tylko przed ślubem i sama namiętność w miłości nie jest najważniejsza. Cóż się dziwić jeśli taki mnich nigdy nie doznał rozkoszy lub z powodu niewyżycia stał się prawdopodobnie gejem, a na plebani księża urządzają sobie wyuzdane orgie starczych ciał. Wspaniałe wprost, nie powiem.
Namiętność zaś sama w sobie jest rzeczą tak niezbędną do przetrwania, że aż trudno bez niej żyć. Miłość, jeśli jest nie wsparta namiętnością, staje się pustym uczuciem, która powoli wygasa. Namiętność zaś jest ogniem, który płonie wiecznie i wciąż na nowo rozpala od wewnątrz, pobudzając człowieka do życia. Zaś im rzadziej namiętność spotykamy, tym większa rozkosz nadciąga. Kompletny paradoks.

Król:
(...)
W płomieniu miłość jest skryty,
Knot wypalony, który ją osłabia,
A nic nie będzie równie dobrym wiecznie,
Gdyż miłość musi być wciąż coraz lepsza
I od własnego nadmiaru umiera.

Ach, ach, Hamlet, moja biblia najświętsza. Czy nie jest dziwna ta istota miłości?
Ja swoją miłość znalazłam w paru spojrzeniach, ledwie wymienionych, a tak wiele mimo to, zobaczyłam w tych oczach. Czasem wydaje mi się, że słowa są zbędnę by miłość wysłowić, że jedynie z tej nierozerwalnej więzi można czerpać porozumienie. A jednak wciąż nie wiem czego chcę. Namiętności? O tak. Zdecydowanie.
Zaś niekiedy wydaje mi się, że namiętność ta jest większa przez swoją powściągliwość. Czy to nie dziwaczne? Te krótkie chwile, gdy czuję jego dotyk, czasem przypadkiem, czasem nie, gdy widzę wzrok, czuję, że wszystko jest zaspokojone. A jednak czegoś mi brak. I czekam tylko, aż namiętność nie wytrzyma i wybuchnie we mnie.
Zdrada, zemsta... ach, dodają tylko pikanterii i są nieuniknione. W żaden sposób. Czym byłaby miłość bez tego...?
Pisać, by można i pisać o miłości, lecz na co się zdadzą słowa biednej itki-itki-itki, której i tak nikomu nie chce się słuchać, a tym bardziej jej pierdolenia i zmęczona zresztą jestem i w ogóle wsio... zaś idę spać.
Iteczka komcia tu bedi :)
Papa, dobranoc Sochciu, dobranoc Jubi, dobranoc koleżanki i KOLEDZY Sochusia, dobranoc ludzie odwiedzający tego bloga, dobranoc słońce Ty moje :)


itka-itka-itka
Especially for Sochuś :)

skomentuj (10)